Nasza winnica

Rodzinna historia, która dojrzewa nad Dunajcem.

Poznaj naszą opowieść

Opowieść inspirowana historią Doliny Dunajca

Zanim powstało nasze wino, to miejsce miało już swoją opowieść

Są miejsca, których historia nie zaczyna się wraz z pierwszym posadzonym krzewem. Zanim na naszych butelkach pojawiła się nazwa Talaska, nad Dunajcem przemijały pokolenia. Powstawały osady, na wzgórzach wznoszono warownie, a ludzie uczyli się żyć według rytmu rzeki, ziemi i zmieniających się pór roku.

W XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego, nad doliną zaczęły wyrastać mury zamku w Melsztynie. Wśród historycznych zapisów dotyczących pobliskich Charzewic znajduje się wzmianka o winnicy już z 1364 roku. Winorośl nie jest więc w tej okolicy jedynie współczesnym gościem. Jej obecność należy do znacznie starszej opowieści o tym krajobrazie.

Nie znamy imion wszystkich ludzi, którzy pracowali na tutejszych zboczach. Pozostały po nich wzmianki, miejsca i pytania. Jak wyglądały ich zbiory? Komu podawano wino? Co czuli, otwierając naczynie po miesiącach oczekiwania? Patrząc dziś na dolinę, łatwo pomyśleć o tych, którzy przed nami spoglądali na tę samą rzekę.

Dolina, która rozbudza wyobraźnię

Historia doliny splata się również z dziejami benedyktynów, do których należały pobliskie miejscowości. Ta bliskość pozwala wyobraźni powędrować ku dawnemu światu: chłodnym piwnicom, drewnianym naczyniom i pracy, której nie dało się przyspieszyć.

Wyobraźmy sobie chłodny poranek nad Dunajcem. Mgła powoli ustępuje ze zboczy, światło odsłania kontury wzgórz. W naszej opowieści schodzimy do kamiennego wnętrza, gdzie zakonnik pochyla się nad winem. Słychać odstawiane naczynie, cichy krok, szelest ubrania. Dłonie wykonują spokojne, dobrze znane gesty.

Ten wyobrażony obraz pozwala poczuć dawny rytm pracy. Nie było w nim miejsca na pośpiech: owoce musiały dojrzeć, a wino potrzebowało czasu. W takiej scenie odnajdujemy coś bliskiego także dzisiaj — skupienie człowieka, który troszczy się o to, co powierzył mu kolejny sezon.

Właśnie tak dolina rozbudza wyobraźnię. Ruiny zamku, zakręt rzeki i nasłonecznione zbocza skłaniają do pytań o życie, które toczyło się tu przed nami. Historia pozostawia ślady; opowieść pozwala zatrzymać się przy nich na dłużej.

Winorośl i przerwana historia

Podczas poznawania historii miejsca właściciele Winnicy Talaska natrafili także na informacje o winnicy istniejącej tu w XV wieku. To odkrycie, opisane dziś na szyldzie winnicy, nadało ich planom dodatkowy sens: własna uprawa stała się również sposobem nawiązania do dawnych tradycji regionu.

Kolejne ślady prowadzą do winnicy związanej w XVIII wieku z Maciejem Lanckorońskim, na zboczach pod zamkiem w Melsztynie. Dawna uprawa i dzisiejsza Winnica Talaska należą do różnych rozdziałów historii tego krajobrazu. Łączy je dolina, w której ludzie ponownie dostrzegają warunki do tworzenia wina.

Nie każda opowieść biegnie jednak nieprzerwanie. Zniszczenie zamku, przemiany kolejnych epok i zanik dawnych upraw sprawiły, że winiarskie ślady tej okolicy stały się z czasem mniej widoczne. Tam, gdzie kiedyś pracowali ludzie, zmieniał się krajobraz. Wiedza odchodziła wraz z pokoleniami, a o dawnych winnicach przypominały już przede wszystkim zapisy.

Można wyobrazić sobie zbocze, na którym ścieżki stopniowo zarastają, a kolejne pory roku mijają bez zbiorów. Jest w tym obrazie cisza przerwanej historii — i miejsce na jej dalszy ciąg. Powrót winorośli pozwala spojrzeć na tę ziemię na nowo, z ciekawością tego, co było, i odpowiedzialnością za to, co dopiero powstanie.

Dziś ta opowieść ma dla nas rodzinny wymiar

Winnica Talaska powstała w 2020 roku — z zamiłowania do natury, marzeń o własnym winie i fascynacji jego światem. Tak zapisano na szyldzie stojącym dziś wśród naszej winnicy. Za tą krótką informacją kryje się jednak znacznie więcej: decyzja, by poświęcić temu miejscu czas, pracę i rodzinne plany.

Dla Natalii i Tomasza był to początek nauki ziemi, odmian i kolejnych sezonów. Od pierwszych przygotowań i nasadzeń do dojrzałych owoców prowadzi droga, której nie sposób skrócić. Trzeba poczekać na wzrost krzewów, obserwować pogodę i podejmować decyzje, których efekty pozna się dopiero po miesiącach.

Rodzinny wymiar winnicy najłatwiej odnaleźć w codzienności. We wspólnych decyzjach, w pracy rozłożonej na kolejne sezony, w czekaniu na dobry moment zbioru. W radości, kiedy po długim przygotowaniu można wreszcie nalać własne wino do kieliszka i podzielić się nim z kimś bliskim.

Pierwsze wina rocznika 2024 stały się namacalnym rezultatem tej pracy. W butelkach znalazły się owoce konkretnych zbiorów, ale także zapis kilku lat oczekiwania i doświadczeń. Od tej chwili rodzinna opowieść mogła trafić dalej — do ludzi, którzy otwierają nasze wino przy własnym stole.

Kolejny rozdział zapisujemy razem

Dziś historia tego miejsca toczy się również w piwnicy, w której Tomek układa swoje butelki. Nadal potrzebne są czas, troska i uważność. Wino powstaje dzięki ludziom, którzy wracają do swojej pracy każdego dnia.

Gdy wracamy myślą do wyobrażonego dawnego winiarza, uwagę przyciągają właśnie dłonie. Tam — pochylone nad naczyniem. Tutaj — ostrożnie odkładające kolejną butelkę na półkę. Ten prosty gest może połączyć dwa odległe obrazy i przypomnieć, ile ludzkiej pracy mieści się w winie.

Rodzina pośród rzędów winorośli, przygotowania do zbiorów, zwykłe chwile i radość z gotowego wina — to z nich składa się nasza codzienność. Historię Winnicy Talaska tworzą ludzie, którzy postanowili związać z tym miejscem swoje życie i otworzyć je dla innych.

Zapraszamy do naszej winnicy. Tu poznasz rodzinę, która zapisuje kolejny rozdział tej doliny.

Poznaj nasze wina